Moja wiosna – plany i cele, Uptown Comb

Melduję z łóżka – angina rozłożyła mnie na dobre. Tradycyjnie mój rok wygląda w ten sposób:  styczeń, luty, marzec, angina, maj….  Moje choróbsko nawet mnie nie dziwi. Próbuje dojść do siebie dostarczając sobie duże ilości herbaty z miodem i miękkich bananów, bo nic innego nie przechodzi mi przez gardło. Mam nadzieję, że w przyszłym tygodniu już stanę na nogi.

Moje plany na wiosnę

Blogowe:

– Stworzyć kalendarz, pracy nad blogiem. Często mam sobie za złe, że nie daję rady pisać systematycznie, a dzięki lepszemu planowaniu ruszyłabym z blogiem z miejsca.
– Podszkolić się trochę z obróbki zdjęć, spróbować czegoś nowego. Zazwyczaj moja obróbka sprowadza się do schematu: odrobinę wzmocnić kontrast, lekko rozjaśnić zdjęcie i pogłębić kolor. Nie bez powodu programy graficzne mają tyle możliwości. Warto je poznać!

Włosowe:

– Wypróbować nowy olej na włosy – może olej z pestek śliwki, albo z pestek malin? Coś polecacie?
– Zgłębić temat peelingu skóry głowy; oczyści to skórę głowy z obumarłego naskórka, wyreguluje pracę gruczołów łojowych i pomoże w walce z łupieżem.
– Zrobić kilka fryzur do ślubnego portfolio. Powoli zaczyna się sezon ślubów i komunii, a ja otrzymuję coraz więcej propozycji czesania na te uroczystości. Warto nad tym popracować.

Moja wiosna – plany i cele, Uptown Comb

Osobiste:

– Znaleźć nauczyciela angielskiego i podszkolić swój język. Języki obce to nie jest moja mocna strona, nie mam talentu do tego i nauka idzie mi opornie.
– Zgłębić temat pielęgnacji twarzy. Moja codzienna pielęgnacja polega na oczyszczaniu, tonizowaniu i nakładaniu kremu. Niestety, moja cera pozostawia wiele do życzenia…
– Uporządkować Google Drive. Panuje tam istny chaos. Wszystkie dokumenty może-kiedyś-się-przyda przesyłam tam bez opamiętania. Powoli kończy się dostępna pamięć, a treści, do których później wracam, jest naprawdę niewiele. Koniec z wirtualnym bałaganem!

A Wy jakie macie plany na wiosnę?